Żony zapalonych wędkarzy nie mają radosnego życia. Jeżeli nie zaraziły się od mężów wędkarską pasją i nie chodzą z nimi na ryby, muszą nieustannie znosić fakt, że ich drugie połówki nie spędzają z nimi czasu. Najgorzej mają małżonki łowców troci (łac. Salmo trutta trutta). Muszą pogodzić się z tym, że mężowie, zamiast chodzić z nimi na sylwestrowe bale i świętować powitanie nowego roku, przebywają nad pomorskimi rzekami.

             Pierwszego stycznia początek ma właśnie sezon trociowy. Sezon oczekiwany od października, ponieważ wtedy w większości polskich wód zaczyna się okres ochronny dla troci. Sezon, którego otwarcia nie może przegapić żaden wytrawny trociowiec. W Nowy Rok zatem brzegi Parsęty, Łeby, Regi i innych pomorskich rzek obstawione są wędkarzami. Tylko części z nich udaje się złowić jedną lub więcej troci, jest to bowiem zadanie wymagające nie lada umiejętności, a czasami dużego farta. Trocie biorą rzadziej niż większość innych ryb, trzeba więc dobrze wiedzieć, w jakich częściach rzeki je znaleźć, jaką zaproponować im przynętę i w jaki sposób ją podać.

           Łowienie troci metodą muchową nie jest tak popularne jak w przypadku innych ryb łososiowatych, na przykład pstrąga. Są jednak wędkarze, którzy preferują właśnie ten sposób polowania. W łowieniu troci muchówką specjalizował się zmarły parę lat temu Edmund Antropik, guru dla wielu wędkarskich generacji. Nad rzekami trociowymi można jednak spotkać głównie spinningistów. Łowią oni najczęściej na duże obrotówki i wahadłówki, rzadziej woblery. Gumy też bywają skuteczne, chociaż nie aż tak jak przynęty twarde.

            Dorosłe osobniki troci mieszkają w morzu, do rzek wchodzą na tarło. Robią to jesienią. Samica składa ikrę w wygrzebanym przez siebie gnieździe. Młode po dwóch-trzech latach osiągają długość kilkunastu centymetrów, wtedy płyną do morza. Tam żyją przez następne dwa-trzy lata, aż w pełni dojrzeją płciowo. Są wówczas gotowe do wpłynięcia do rzeki na tarło. Odbywają je w życiu kilka razy.

                 Podczas pobytu w morzu trocie mają srebrzystą, jasną barwę, po wpłynięciu do rzeki ich łuska stopniowo matowieje. Dlatego trocie, które idą na tarło, nazywane są srebrniakami, te zaś, które wracają – keltami.

                 Wyglądem troć bardzo przypomina pstrąga potokowego. Nie jest to przypadek, gdyż potokowiec jest odmianą biologiczną troci, żyjącą jednak tylko w wodach słodkich i nie osiągającą tak dużych rozmiarów. Drugą żyjącą w polskich wodach stacjonarną odmianą troci wędrownej jest troć jeziorowa.

                Najcięższa troć złowiona dotychczas w Polsce miała 14,70kg. Szczęśliwym łowcą był w 2006 roku Wiesław Flis. Natomiast w konkursie „Wędkarskiego Świata” „Rekord Polski w długości ryby” prowadzi także Wiesław Flis. W 2006 roku złowił on troć o długości 113cm. Wymiar ochronny troci to 35 centymetrów, limit dobowy – 2 sztuki, ale niewielu wędkarzom udaje się złowić tyle w ciągu jednego dnia. Oprócz Bałtyku troć występuje w Morzu Północnym i Białym.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl